Ten sezon miał wyglądać inaczej, jednak kontuzja z połowy stycznia zmusiła mnie do przeorganizowania planów startowych. Zdecydowałem, że najważniejszym startem będzie dla mnie TSM, a przed tym 2 starty jako sprawdziany formy podczas Sichlańskiej Piętnastki i 20km podczas Europejskiego Festiwalu Biegowego.

Tatra SkyMarathon

Kontuzja pozwoliła wrócić do treningów w drugim tygodniu marca. Przyznam się od razu, że noga jeszcze była jakaś niepewna, ale dostałem zielone światło od fizjoterapeuty, więc starałem się biegać bardzo spokojnie. Dopiero po 2 tygodniach wprowadzenia noga odpuściła i mogliśmy z trenerem się rozkręcić.

Z każdym tygodniem powoli zwiększaliśmy kilometraż. Na początku kwietnia wprowadziliśmy 2 zakres, a w połowie podbiegi. Czytając dzienniczek treningowy śmiało mogę stwierdzić, że z każdym tygodniem czułem się coraz lepiej, a forma powoli szła w dobrym kierunku. Niestety ponownie pojawił się problem z przeponą. Nie było tak jak rok temu i nie przeszkadzał on w mocnych jednostkach, więc kontynuowałem treningi.
Z końcem kwietnia wprowadziliśmy ćwiczenia siłowe i to takie na poziomie podstawówki, jednak spowodowało to pogorszenie się problemu z przeponą. Po 3 tygodniach i kilku konsultacjach u fizjo, który chciał mi zafundować 6 tygodni przerwy podjąłem decyzję, że dalej kontynuuje przygotowania i zrezygnuję jedynie z ćwiczeń. Od tego czasu skupiłem się wyłącznie na treningu biegowym. Szybko poczułem poprawę, a ćwiczenia relaksacyjne pozwalały zapominać na jakiś czas o tym problemie.

Pod koniec maja zaczął się okres bezpośredniego przygotowania startowego. Byłem trochę przerażony pierwszymi interwałami, pamiętając zeszły rok, w którym przepona uniemożliwiła wykonanie tych treningów na moim poziomie. Tym razem było inaczej i spokojnie mogłem wykonywać swoją robotę. Jedynym problemem było bieganie w 2 zakresie w terenie. Ból czasami pojawiał się raz na zbiegu, raz na podbiegu, w zasadzie nie miało to jakiejś zależności poza intensywnością biegu.

Sichlańska Piętnastka

W 2 tygodniu BPS-u był pierwszy sprawdzian. Nie było tutaj mowy o luzie, we wtorek długi trening teren 27km(140-145) + 8km(148-154), a w czwartek 5x2000m/800m(3:04-08), po czym start w niedzielę w Sichlańska Piętnastka. O dziwo po takich treningach na starcie czułem, że nogi są luźne i mogę powalczyć o zwycięstwo. Bieg poza odcinkiem z najdłuższym zbiegiem, gdzie przepona zmusiła na chwilę do zwolnienia był na bardzo dobrym poziomie. Zwiastowało to, że forma na TSM będzie. 😉

W tym samym tygodniu pojawiły się także wybiegania popołudniowe i sauna, żeby przyzwyczaić organizm do wysokich temperatur. Nie spodziewałem się, że pobyt w saunie sprawi mi tak duży problem. 2x10min. w temperaturze ok. 100 stopni na początku było dla mnie wyczynem, a z końcem doszedłem do 2x14min. Trener mówi, że krótko, a ja póki co nie wyobrażam sobie wytrzymać dłużej.

Drugi sprawdzian odbył się 3 tygodnie później. Tutaj już był większy luz przed startem, ponieważ we wtorek tylko 4x2000m/800m(3:01-05) i start w sobotę. Tutaj chciałem pobiec mocno od początku do końca. Jednak przepona dała o sobie znać w zasadzie już na początku biegu. Odezwała się po 2km, ale na tyle, że mogłem biec jeszcze na wysokich obrotach. Po 5km na zbiegu już zwalniałem bo po prostu mocno bolało. 😔 Później niby puściło, ale to już było bieganie w stylu „byle znowu nie chwyciło”. Czas na mecie był dobry, ale ja nie byłem do końca zadowolony bo wiedziałem że stać mnie na więcej.

Kuba Witos

Starałem się nie przejmować i skupić na dalszym treningu bo do startu zostały 4 tygodnie, a bieg będzie na niższej intensywności, więc nie powinno być już problemów. W tym okresie pojawiły się fajne treningi, które mówiły, że forma idzie cały czas w dobrym kierunku. Przykładem jest np. 4x3000m/1000m(3:08-9), 12x1000m/400m(2:58-3:01) lub rekonesans trasy TSM z Kir przez Czerwone Wierchy do hali Ornak na spokojnie po czym tempo startowe na Starorobociański Wierch. Ten trening dał mi dużo informacji, a przede wszystkim tego jakiego czasu mogę spodziewać się na mecie. Także zapowiedź 4h30min. nie wzięła się znikąd. Jedynie pogoda mogła wszystko pokrzyżować i tak niestety było. Uważam, że tego dnia dałem z siebie wszystko na co było mnie stać.

Zawsze analizuje swoje starty i tutaj utwierdziłem się w przekonaniu, że przy dobrych warunkach byłem w stanie pobiec 4,5h. Odcinek od pierwszego punktu do Starorobociańskiego Wierchu na treningu przebiegłem w czasie 3:12:27 na średnim tętnie 143, natomiast podczas zawodów ten sam odcinek pokonałem niewiele szybciej 3:12:02 na średnim tętnie 150. Co prawda miałem już za sobą 10km, ale nie miało to tak dużego wpływu jak pogoda w tym dniu. Podsumowując ten start jestem bardzo zadowolony, dał mi do zrozumienia, że pomimo braków w treningu jakimi była siła mogę biegać na wysokim poziomie. Także czekam z niecierpliwością, aż poradzę sobie z tym problemem i będę mógł pracować, żeby powalczyć z najlepszymi na świecie.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.